Wspólnota "W mocy Ducha"

Archiwum

Spotkanie 20.01.2017 (Mk 3, 13-19)

    Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Słowo Boże rozważane podczas spotkania, pokazuje nam Pana Jezusa, który przywołuje do siebie uczniów. Chrystus jest tą Osobą, która rozpoczyna dialog, która zaprasza do budowania relacji. Może nam się czasem wydawać, że to my inicjujemy relację z Bogiem, że to nam głównie zależy na znalezieniu drogi do Niego, podczas gdy On biernie czeka. Jednak przecież to nie Szymon, Andrzej czy Mateusz szukali Jezusa. To On przyszedł do nich i powiedział: „Pójdź za mną.” Bóg wyprzedza nas w zapraszaniu do budowania relacji. On jako pierwszy nas szuka, wybiera. „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem.” (J 15, 16) Naszą rolą jest odpowiedzieć na to zaproszenie – „przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego.” Po co Pan Jezus zaprosił uczniów? Dlaczego zaprasza nas? „I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli.” Przede wszystkim po to, aby Mu towarzyszyć, czyli: być przy Nim, budować z Nim bliską relację, uczyć się od Niego, brać z Niego przykład, wytrwać przy Nim bez względu na okoliczności. Dopiero bliska relacja z Bogiem, budowana każdego dnia, sprawi, że staniemy się świadkami Jezusa, że będziemy mogli w mocy Ducha Świętego, głosić Jego naukę. Bo nie można być świadkiem kogoś, kogo znamy pobieżnie, przelotnie.

Tylko dzięki bliskiej relacji z Jezusem będziemy kochać nawet naszych nieprzyjaciół. Tak jak Chrystus, który powołał Judasza. Zaprosił go do bliskiej relacji, choć dobrze wiedział, że przyczyni się do Jego cierpienia. Może czasem ciężko nam znieść obecność jakiejś osoby w pracy, rodzinie, wspólnocie. Pan Jezus pokazuje, że wszystkie nasze sprawy powinny dokonywać się w miłości. „A ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt, 5,44). Możemy się tego nauczyć tylko wtedy, gdy towarzyszymy na co dzień Jezusowi i przyjmujemy Ducha Świętego, którego nam posyła.

Pan Jezus przywołuje nas do siebie każdego dnia. Czy odpowiemy na to wezwanie?

 

Spotkanie 04.11.2016 (Łk 16, 1-8)

          Rozważając Jezusową przypowieść o nieuczciwym rządcy, wspólnota mocno doświadczyła, że: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.” (Hbr 4,12)

Duch Święty tym fragmentem przemawiał do każdego z obecnych inaczej. Jedni z nas zwracali uwagę na wielką nieuczciwość rządcy i nieuczciwy sposób rozwiązywania swoich problemów. Inni poczuli się wezwani do zastanowienia się nad tym, co powinno być wartością w życiu chrześcijanina. Kto inny jeszcze zwrócił uwagę, że „zdanie sprawy
z zarządu”  jest przypomnieniem o rachunku sumienia, zachętą do stanięcia w prawdzie przed Bogiem i oddania Mu swoich grzechów. Natomiast rządca przywołując dłużników swego pana i zmieniając ich zobowiązania okazywał miłosierdzie.

Prawdziwie żywe jest słowo Boże! Każdy z nas jest inny, ma inną historię, inne problemy. Jezus każdego traktuje wyjątkowo. Dlatego ten sam fragment Ewangelii do każdego z nas przemawia inaczej. Pan bowiem w swej ogromnej miłości dotyka naszej aktualnej sytuacji słowem pełnym mocy, aby nam pomóc, przemienić nas i uświęcić. Przez to samo słowo, rozważane w innym czasie, Duch Święty przemówi do naszych serc inaczej, dotknie innych miejsc w naszej duszy. Bo Pismo Święte to nie martwa litera, lecz żywe słowo wypowiadane wciąż na nowo przez kochającego i troskliwego Ojca do nas, Jego dzieci.

Każdego z nas Pan traktuje indywidualnie, przemawiając do nas w inny sposób. Kiedy jednak dzielimy się naszym doświadczeniem z resztą wspólnoty, wzajemnie się ubogacamy
i poznajemy wielką Miłość Boga do każdego człowieka. I za to chwała Panu!

 

Spotkanie 28.10.2016 (Łk 6, 12-19)

 W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.
Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich
.

Przedstawiony w Ewangelii wybór Dwunastu skłonił nas do zastanowienia się nad powołaniem do wspólnoty.

Jezus powołując uczniów, wypowiadając do każdego: „Pójdź za mną”, zapraszał jednocześnie do budowania wspólnoty. Uczniowie zgromadzeni przy Mistrzu słuchali Jego nauki, widzieli cuda, których dokonywał, a nade wszystko uczyli się od Niego miłości i służby. „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.” (J 13, 14-15) Wybierając każdego z uczniów, Chrystus przychodził osobiście i objawiał się w codzienności powołanego np. przy łowieniu ryb (por. Łk 5, 4-11) lub podczas zbierania podatków (por. Mt 9,9). Jednak celem powołania nie była jedynie indywidualna relacja z Panem Jezusem. Mistrz zaprosił swoich uczniów do budowania wspólnoty i w tej wspólnocie ich kształtował. Jezus doskonale znał słabości powołanych przez siebie ludzi, ale to właśnie we wspólnocie ich przemieniał i przygotowywał na wielką misję – ewangelizację. „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż o skończenia świata.” (Mt 28, 19-20) Apostołowie „przyobleczeni mocą z wysoka” ruszyli na cały świat głosząc Ewangelię i zakładając wspólnoty. W taki sposób tworzył się Kościół, który trwa do dziś, a „bramy piekielne go nie przemogą”.

Nasza indywidualna relacja z Bogiem jest bardzo ważna. Jednak to we wspólnocie, czy to rodzinnej, parafialnej, modlitewnej, Pan Jezus nas kształtuje, uczy miłości i służby. Musimy także pamiętać, że wspólnota nie powinna być zamkniętą grupą, skupioną jedynie na swoich członkach. Jesteśmy bowiem, jak Apostołowie, posłani, aby głosić Dobrą Nowinę „wszelkiemu stworzeniu”.

Edytuj post

SPOTKANIE   21.10.2016   (Łk 12,54-59)

Jezus mówił do tłumów: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: «Deszcz idzie». I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: «Będzie upał». I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?
Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia.
Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka”.

Słowo Boże skłoniło nas do zastanowienia się nad powołaniem. Bóg stworzył każdego z nas z miłości i powołał do miłości. Jednak każdy z nas tę miłość może realizować, wybierając „swoją” drogę. Czy to w małżeństwie, w życiu zakonnym, kapłańskim, bezżeństwie. Będąc lekarzem, nauczycielem, rolnikiem, biznesmenem, itd. Sposobów realizacji powołania do miłości jest mnóstwo.

Patrząc na przykłady powołań przedstawione w Piśmie Świętym (Abraham, św. Piotr, św. Paweł), zauważyliśmy, że pójście za Bożym wezwaniem wiąże się z rezygnacją z dotychczasowego sposobu na życie. Osoba powołana zostawia to, co jest jej dobrze znane, w czym czuje się bezpiecznie i wyrusza w nieznane za Bożym głosem. Jednak Pan towarzyszy na drodze tej osobie i potwierdza jej wybór znakami. Po owocach zaś osoba powołana poznaje czy jej wybór był zgodny z wolą Bożą. Musimy jednak pamiętać, że powołanie nie jest bezwzględnym nakazem ze strony Boga. Pan bowiem zawsze szanuje naszą wolność. Dlatego na powołanie powinniśmy patrzeć jako „na miejsce współpracy człowieka z Bogiem, wolności z łaską, innymi słowy – harmonię między wyborem człowieka i wolą Bożą.” (M. Ignacik SJ, „Szum z Nieba” Nr 5/2016)

Nie jesteśmy więc niewolnikami, którzy mają bezrefleksyjnie wykonywać rozkazy. Jesteśmy zaproszeni przez Boga do współpracy z Jego łaską. Odczytując więc znaki, które Pan nam daje, realizujmy nasze powołanie. Ukazujmy naszym bliźnim Bożą miłość, a dzięki temu zyskamy szczęście wieczne.

„Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.  Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi.  Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą.” (Rz, 8, 28-30)

Spotkanie 07.10.2016 (Łk 11,15-26)

Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba.
On jednak znając ich myśli rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan sam z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda.
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.
Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: «Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem». Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam.
I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy niż poprzedni”.

Rozważane Słowo Boże skierowało naszą uwagę na potrzebę stałego nawracania się. Nawrócenie bowiem to nie jednorazowy akt, lecz styl życia, zakładający nieustanną walkę z pokusami, słabościami, grzechami. Zostaliśmy stworzeni do życia w bliskiej relacji z Bogiem. Bóg kocha nas i pragnie odnowić tę relację, która została zniszczona przez grzech. Czeka jednak na naszą zgodę, na nasze pragnienie radykalnej zmiany celu życia. Tutaj nie ma miejsca na bycie letnim.  Trzeba podjąć radykalną decyzję: albo będziemy zimni, albo gorący (por. Ap 3,16). A skoro tak, to dobrze jest zadać sobie kilka pytań i uczciwie na nie odpowiedzieć:

Do czego w swoim życiu duchowym już się przyzwyczaiłeś, do jakich grzechów i jakich reakcji?

Czy podejmujesz jeszcze walkę w tych przestrzeniach duchowych?

Czego dziś nie da się zmienić w Twoim życiu?

W czym świat Cię przerasta, do czego przymusza, w czym łamie Twoje życie?

Wybierz na ten miesiąc jedną swoją słabość, pokusę, grzech – podejmij nawrócenie. Za każdym razem, gdy osłabniesz pamiętaj, że Pan przyodział Cię w chrześcijańską zbroję (Ef 6, 10-18b).

 

Spotkanie 30.09.2016 (Łk 10,13-16)

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.
Jezus powiedział:
„Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz.
Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”.
Rozważając Słowo Boże zastanawialiśmy się, na ile w naszym codziennym życiu dostrzegamy wielkie Boże dzieła. Czy widzimy, ile łask daje nam każdego dnia Jezus Chrystus i czy potrafimy za nie dziękować.

Pan Jezus wypowiada mocne słowa: „Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele.”

W miastach tych Pan dokonywał wielu cudów. Łaska Boża wylewała się na mieszkańców Sobficie, ale oni wcale nie chcieli zmieniać swego życia. Żyli starymi nawykami, nie myśląc o nawróceniu.  Chrystus zdaje się mówić:Pokazałem wam, jak wielkie jest miłosierdzie moje – odpuszczając wasze grzechy, lecząc wasze choroby, wskrzeszając waszych zmarłych. Ukazałem wam DROGĘ, objawiłem PRAWDĘ, a teraz chcę wam dać ŻYCIE. Wy wybieracie jednak ciemność i śmierć, zamiast poprzez nawrócenie rzucić się w ramiona miłosiernego Ojca.

Jezus poprzez ewangeliczne „Biada” chce nami wstrząsnąć; obudzić z letargu. Pragnie bowiem, abyśmy wreszcie dostrzegli miłość Ojca i jej zaufali. Z drugiej strony nie chce, abyśmy byli jak miasto Kafarnaum, które wywyższało się nad innych, gdyż wielkie cuda się w nim dokonywały. Pan Jezus pragnie, abyśmy dostrzegając łaski, którymi nas obdarza, pomogli naszym braciom i siostrom dostrzegać działanie Boże w ich życiu. Nie mamy chełpić się tym, że Chrystus otacza  nas szczególną troską. Lecz w poczuciu wdzięczności oddawać Jemu chwałę i świadczyć wobec innych o nieskończonej miłości Boga do każdego człowieka.

 

 

Spotkanie 02.09.2016 (1 Kor 1,1-9)

Początek Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, i Sostenes, brat, do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana. Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa.
Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, oczekując objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym.
Na pierwszym powakacyjnym spotkaniu wróciliśmy do Słowa Bożego z dnia 25 sierpnia. W dniu tym świętowaliśmy jako wspólnota wspomnienie naszej patronki św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Przekonani, że właśnie w tym dniu, za wstawiennictwem naszej patronki Pan szczególnie nam błogosławi jako wspólnocie, tekst  pierwszego czytania odebraliśmy jako słowa skierowane do nas. Nas jako współczesnej wspólnoty Koryntian obdarzonych łaską wiary, łaską „uświęcenia” dzięki przylgnięciu do Naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Słowa św. Pawła to słowa zapewniające o nieustającym błogosławieństwie jakim obdarza nas Bóg ”Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa” i zapewnienie, że „zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusa utrwaliło się w was, tak iż nie zabraknie wam żadnego daru łaski, oczekując objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu na dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa”

Szczególnie zachęcam do osobistego rozważenia tych słów, bo tak jak powiedział ksiądz Darek , aby Słowo Boże miało moc sprawczą w naszym życiu, nie wystarczy tylko słuchać , trzeba przede wszystkim je przyjąć i nim żyć.

Zespół Moja Rodzina

Anna Golędzinowska

Iga i Konrad Grzybowscy

 

Modlitwa za parafię: miesiąc czerwiec 2016

Słowo: „Powiadam wam, tak samo w niebie większa jest radość z jednego grzesznika, który się nawraca niż                z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”

Intencja: Panie prosimy, aby zagubione owce z Twojej owczarni, jaka jest nasza parafia, wróciły         w ramiona Miłosiernego Ojca.

posłani:  Renata i Tomasz

Modlitwa za wspólnotę:

modlą się: Aldona, Renata

Najbliższe otwarte spotkanie wspólnoty  po wakacjach sala pod plebanią

Msza święta ku czci Ducha Świętego  w  piątek, 9 września początek o godz. 19.00

…………………………………………………………………………………………………………….

Spotkanie wspólnoty 17.06.2016

Ewangelia Łk 10,1-9

Rozważając Słowo Boże oparliśmy się dodatkowo na homilii o. Remigiusza Recława (Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi), stanowiącej komentarz do tego fragmentu Ewangelii.

  1. Recław zauważa, że Pan Jezus wysyła uczniów po dwóch, czyli pragnie, aby podczas ewangelizacji nikt nie był sam. Zaprasza nas więc do wspólnoty. Wspólnoty zaś nie tworzą aniołowie, lecz ludzie. Słabi, grzeszni, mający różne temperamenty, upodobania, inne doświadczenia czy zranienia z przeszłości. Dlatego często we wspólnocie pojawiają się problemy i trudne relacje. Jednak nie należy się tym zrażać. Pan Jezus pokazuje nam, że tylko we wspólnocie możemy nauczyć się prawdziwie kochać i Go naśladować. Jezus też miał wiele problemów we wspólnocie, którą założył. Apostołowie nie zawsze Go rozumieli. Kłócili się między sobą, o to, który z nich jest największy. Mieli swoją wizję Mesjasza. Na koniec jeden zdradził, drugi się zaparł, a reszta oprócz św. Jana uciekła, zostawiając swego Mistrza w najtrudniejszym momencie. Jednak Pan nie przekreślił tej wspólnoty. Po swoim Zmartwychwstaniu zebrał ją na nowo i umocnił Duchem Świętym. I właśnie z takiej nieidealnej wspólnoty powstał Kościół, który trwa już 2000 lat. Jeśli Pan powołuje wspólnotę, trzeba zaufać, ze ją umocni i mimo trudności poprowadzi w dobrym kierunku.

„Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki.” Mamy być jak roztropne i łagodne owce, które idą za Pasterzem i Go naśladują. Trzymają się stada i alarmują Pasterza, gdy zbliża się niebezpieczeństwo. Owce, które nie opierają się na swojej sile, lecz mocy Pasterza i do każdej swojej relacji Go zapraszają. Jeśli bowiem nie zaprosimy Pana do każdej naszej relacji (bez względu na to, czy to trudna relacja, czy dająca nam wiele satysfakcji i radości), to rozgości się tam szatan. Wtedy trudna relacja stanie się jeszcze trudniejsza. Zamiast uczyć się kochać i przebaczać, będziemy darzyć kogoś jeszcze większą niechęcią. Dobra relacja bez Pana pójdzie w niewłaściwym kierunku, bo może się okazać, że z drugiego człowieka zrobimy sobie bożka. Po jakimś czasie boleśnie się rozczarujemy, gdy się przekonamy, że mieliśmy do czynienia tylko z człowiekiem. Nie traćmy więc czujności i bądźmy roztropnymi owcami, które słuchają głosu Pasterza.

Jeśli Pan powołał Cię do wspólnoty, to Mu zaufaj. Bo zły będzie wmawiał nam, że trudności w relacjach można uniknąć odchodząc ze wspólnoty. Ale czy Panu Bogu chodzi o to, żebyśmy nie mieli żadnych trudności w relacjach z drugim człowiekiem? Czy raczej chce, abyśmy przekraczając samych siebie każdego dnia uczyli się kochać, przebaczać i służyć naszym bliźnim? Pan Jezus daje odpowiedź: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23) oraz „Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują.(…) Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół.(…) Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.” (Łk 6, 32– 36)

 

Msza święta ku czci Ducha Świętego  w  piątek, 10 czerwca początek o godz. 19.00

Modlitwa za parafię: miesiąc maj 2016

Słowo: „Jeżeli wytrwasz na moich drogach, jeżeli wierny będziesz posłudze dla Mnie, uczynię Cię przełożonym mojego domu i opiekunem moich przedsionków”

Intencja: Dziękujemy Jezusowi najwyższemu Kaplanowi i prosimy o łaski wytrwałość i wierność na drogach Bożych dla kapłanów naszej parafii .

posłani:  Jadwiga i Teresa

Spotkanie wspólnoty 03.06.2016

Ewangelia Łk 15,3-7

Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść:
„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”.

Słowa Ewangelii według św. Łukasza skłoniły nas do zastanowienia się nad kwestią nawrócenia. Nawrócenie, które jest procesem wymaga od nas stałej współpracy z łaską. Nie wystarczy podjąć decyzję, że chcemy zmienić swoje życie, ale każdego dnia naszymi wyborami musimy tę decyzję potwierdzać. Nie jest to łatwe. Jednak Pan Jezus jako Dobry Pasterz wciąż szuka zagubionej owcy. Nawet jeśli w naszej codzienności pogubimy się, znajdzie nas! Weźmie w ramiona i z radością zaniesie do pozostałych owiec, czyli Kościoła. Bo samotnej owieczce ciężko żyć i wytrwać w swoim nawróceniu. Siła płynie ze „stada”, czyli wspólnoty. Pasterz wie, że takie stado (pozostałe 99 owiec) może na moment opuścić, aby udać się na poszukiwania zaginionej owcy. Wspólnota, która jest umocniona miłością Pasterza, wytrwa. Nawet jeśli chwilowo nie będzie odczuwała jego obecności.

Poczuliśmy się też wezwani przez Słowo Boże, aby pozwolić Panu Jezusowi posługiwać się nami w poszukiwaniu zagubionych owiec. Wymaga to od nas całkowitego oddania się Bożemu Miłosierdziu i wyzbycia się postawy starszego brata z przypowieści o synu marnotrawnym. Starszy brat bowiem nie rozumiał działania ojca. Domagał się sprawiedliwości. Skoro jego brat zgrzeszył, to niech teraz cierpi i pasie świnie. Nie ma mowy o miłosierdziu, przebaczeniu, pięknej szacie, sandałach i pierścieniu. Przecież roztrwonił majątek ojca. Pan Jezus jednak odkupił nas Swoją świętą Krwią i pojednał nas z Ojcem. Oddał życie za każdą osobę. Dlatego nie chce stracić żadnej „owcy”. Każdą chroni, o każdą się troszczy, każdej zagubionej szuka. A te owce, które słuchają Jego głosu i idą za Nim, zaprasza do wspólnej radości z powrotu brata czy siostry. „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się” (Łk 15, 31).

Spotkanie wspólnoty 27.05.2016

Ewangelia Mk 11,11-25

Jezus przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii.
Nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: „Niech już nikt nigdy nie je owocu z ciebie”. Słyszeli to Jego uczniowie.
I przyszli do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. Potem uczył ich mówiąc: „Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów? Lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”.
Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką.
Gdy zaś wieczór zapadał, wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: „Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło”.
Jezus im odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: «Podnieś się i rzuć w morze», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.

Słowa Ewangelii skłoniły nas do refleksji nad swoją wiarą, która jest wielką łaską, ale jednocześnie zadaniem. Dostaliśmy wiarę w prezencie od Pana Boga, ale od nas zależy, co z tym prezentem zrobimy. Czy będziemy go pielęgnować i rozwijać poprzez modlitwę, sakramenty, poprzez serce otwarte na Bożą miłość. Czy zostawimy go samemu sobie lub „zakopiemy w ziemi” jak ów sługa z przypowieści o talentach.„Miejcie wiarę w Boga” -powiedział Pan Jezus do Apostołów zdziwionych, że drzewo, które przeklął, uschło od korzeni w ciągu jednego dnia. „Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie.” Słowo Boże pokazało nam, że łatwo jest wierzyć, kiedy czujemy Bożą obecność. Natomiast, gdy jej nie odczuwamy, często zapominamy, jak wielkich dzieł dokonał Pan w naszym życiu. Trudno jest wtedy z wiarą modlić się. A przecież nasze życie duchowe nie jest ciągłym świętem, przebywaniem na górze Tabor, gdzie widzimy chwałę Bożą. Bardzo często to wędrówka na Kalwarię i doświadczenie opuszczenia. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Bez względu na okoliczności „miejcie wiarę w Boga”. Z drugiej strony, jakże często modlimy się, ale brakuje nam wiary, że to o co prosimy, stanie się. Polecamy Panu Jezusowi wiele spraw, ale gdzieś w głębi serca …. „Może kiedyś, jak będę bardziej pobożny, nie będę grzeszyć. Może jak podejmę różne praktyki religijne, złożę Panu Bogu wielką ofiarę. Może wtedy otrzymam łaskę, o którą proszę, może wtedy bliscy się nawrócą, w rodzinie będzie pokój i miłość, może wtedy będę potrafił przebaczać…. A Pan Jezus wyrzuca ze świątyni Boga kupców oraz ich towary. Tą świątynią jest każdy z nas. „Przestań wreszcie z Bogiem prowadzić handel. Otwórz swe serce i uwierz. Nie czekaj aż staniesz się lepszy, przestaniesz grzeszyć. Tu i teraz proś z wiarą, a otrzymasz każdą potrzebną ci łaskę.”

Słowo Boże skłoniło nas także do zastanowienia czy nasze uczynki, posługi, które podejmujemy, przynoszą owoce. Czy może nasze życie jest jak drzewo figowe – bezowocne? Zrozumieliśmy też, że powinniśmy z pokorą podejść do naszej posługi, bo Pan Jezus ma swój plan. Często owoce, których się spodziewamy nie będą widoczne lub kto inny będzie je zbierał. Dla nas najważniejsze powinno się stać pełnienie woli Bożej.

Msza święta ku czci Ducha Świętego wyjątkowo w czwartek, 19 maja, początek o godz. 19.00
Modlitwa za parafię: miesiąc kwiecień 2016 Intencja: Aby zmartwychwstały Pan napełnił serca wszystkich parafian radością i pokojem Bożym. Posłani:  Agnieszka i Artur
  15.05.2016  Zesłanie Ducha Świętego – uroczysta msza dla wszystkich jego czcicieli o godz. 17.00
 

                                                      Spotkanie wspólnoty 13.05.2016

Ewangelia Mt 5, 21-26; 18,21-35 

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijesz, a kto zabije, sądowi będzie podlegał”.  A ja wam mówię, że każdy, kto gniewa się na swojego brata, będzie podlegał sądowi. A kto powie do swojego brata: „Raka”, będzie podlegał Sanhedrynowi. A kto powie: „Głupi”, będzie podlegał [wyrzuceniu] do gehenny ognia.  Jeśli więc przyniesiesz swój dar do ołtarza i tam sobie przypomnisz, że twój brat ma coś przeciw tobie,  zostaw tam przed ołtarzem swój dar i idź, pojednaj się najpierw ze swoim bratem, i wtedy dopiero, gdy wrócisz, składaj swój dar. Pogódź się od razu ze swoim przeciwnikiem, póki jesteś z nim w drodze, aby ten przeciwnik nie wydał cię sędziemu, a sędzia strażnikowi, i abyś nie został wtrącony do więzienia.  Tak, zapewniam cię, nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie oddasz ostatniego grosza.

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczać, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: «Panie, miej cierpliwośćnade mną, a wszystko ci oddam». Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: «Oddaj, coś winien!». Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: «Miej cierpliwośćnade mną, a oddam tobie». On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: «Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?». I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.

Aby jak najlepiej przygotować się na dzień Pięćdziesiątnicy, otworzyliśmy nasze serca na prawdę o przebaczeniu. W Roku Miłosierdzia dużo słyszymy o Bożym przebaczeniu. Jednak nie możemy zapominać, że sami otrzymując tak wielki dar od miłosiernego Ojca, powinniśmy pozwolić Duchowi Świętemu otworzyć nas na przebaczenie naszym braciom i siostrom. O naszych ludzkich siłach nie jest łatwo darować „sto denarów”. Ale przecież nie jesteśmy sami! Chrystus nie zostawił nas sierotami. Posyła nam Swego Ducha, aby uzdolnił nasze serca do przebaczenia największych zranień. Tylko Duch Święty ma moc wyrwać nas z „więzienia” i „rąk katów”, o których wspominają czytane przez nas fragmenty Ewangelii. Pan Jezus wyraźnie pokazuje, jaką tragedią dla człowieka jest zamknięcie serca na przebaczenie bliźnim. To nas zniewala, ogranicza, nie pozwala nam się rozwijać, odbiera radość serca. Wydaje nas „katom”, czyli złości, nienawiści, niechęci, które nas dręczą wprowadzając w nasze życie niepokój, odbierają nadzieję. A Jezus nie chce, abyśmy tak żyli. Zapłacił za nasze szczęście swoją Świętą Krwią i nie pozwoli, abyśmy sami się unieszczęśliwiali. Dlatego posyła nam Ducha Świętego, który czyni nas świątyniami Boga i uzdalnia nasze serca do miłości miłosiernej, przebaczającej. Przyjdź Duchu Święty i działaj w nas!

Spotkanie wspólnoty 06.05.2016

Ewangelia według św. Jana  – J 14, 6-14

Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie
Słowa Ewangelii według świętego Jana.
Jezus powiedział do Tomasza:
„Ja jestem drogą, prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”.
Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”.
Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca»? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.

W piątek przed niedzielą Wniebowstąpienia Pańskiego rozważaliśmy słowa, które Pan Jezus skierował do Apostołów po Ostatniej Wieczerzy. Żegnając się z uczniami, Chrystus przypomina: „Ja jestem drogą, prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. Nie ma innej drogi do Boga Ojca, tylko Jezus Bóg – Człowiek. Jeśli poznamy Jezusa, poznamy i Ojca. Filip prosi: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. A Pan odpowiada: Skoro widzisz Mnie, widzisz też Ojca. Słuchasz mojej nauki, widzisz dzieła, które dokonuję, to oznacza, że słuchasz Ojca i  doświadczasz Jego dzieł. Bo Ojciec i Syn to jedno. Uczniowie jednak mają trudność, aby to dostrzec. „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?” Widziałeś, jak uzdrawiam, odpuszczam grzechy, wskrzeszam umarłych, wyrzucam złe duchy i nie poznałeś we Mnie Boga? Dostrzegłeś we mnie jedynie Człowieka? Jezus widząc zapewne zakłopotanie Apostołów mówi: „Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła”. Chrystus i nas dziś zaprasza, aby uwierzyć Jego dziełom. Tak wiele od Niego otrzymujemy każdego dnia, tak wiele sprawia w naszym codziennym życiu, w naszych rodzinach, w różnych trudnych sytuacjach. Pan chce, abyśmy o tym pamiętali i dostrzegli w łaskach, których nam  udziela, miłość Bożą, miłość Ojca. My jednak wielokrotnie nie poznajemy, że to Boże interwencje. Często widzimy tylko to, co zewnętrzne. Tak, jak uczniowie, którzy znając Jezusa- Człowieka, mieli trudność, aby dostrzec w nim Boga Wszechmogącego. BOGA który z miłością troszczy się o swoje dzieci, więc one nie muszą się już lękać. Tak długo jestem z wami, a jeszcze mnie nie poznaliście? Jezus zdaje się mówić do każdego z nas: Jestem z tobą od łona twej matki. Daję ci życie, chronię cię, prowadzę, karmię Swoim Ciałem. Umarłem za ciebie, abyś żył wiecznie. Uzdrawiam twą duszę i ciało, odpędzam od ciebie złe duchy. Dokonuję wciąż tych dzieł w twoim życiu, a ty jeszcze mnie nie poznałeś? Chrystus pyta o naszą wiarę. Czy widząc dzieła, których dokonuje uwierzę w Niego? A jeśli tak, to: „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję.” Jeśli dostrzeżemy w naszym życiu Bożą obecność i Boże działanie, jeśli uwierzymy Jezusowi, także będziemy dokonywać wielkich dzieł w Jego Imię. W swojej ogromnej miłości, pozwolił nam działać w Jego Imię. „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu”. Przypomina nam Pan tuż przed powrotem do Ojca (Wniebowstąpieniem). Jakże wspaniała jest ta obietnica. Oby Duch Święty uzdolnił nas do zaufania słowom i dziełom Jezusa.  Czekamy więc na Pięćdziesiątnicę…

Spotkanie wspólnoty 22.04.2016

Ewangelia według św. Jana  – J 14, 1-6

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”.   Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę ?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.

Fragment, który rozważaliśmy podczas spotkania, jest częścią mowy pożegnalnej naszego Pana. Jezus tuż przed pojmaniem i męką kieruje do Apostołów bardzo ważne słowa, które są wciąż aktualne: „Niech się nie trwoży serce wasze.” Tyle w naszym życiu trosk, problemów, trudnych sytuacji, codziennych krzyży do dźwigania. A Jezus tak, jak kiedyś do Apostołów przed najtrudniejszym dla nich doświadczeniem, jakim była jego męka i śmierć krzyżowa, mówi dziś do nas: Nie bój się… Ja jestem… Jestem wciąż przy tobie. „Ja jestem drogą, prawdą          i życiem.”

    Jestem drogą, po której kroczysz. Jestem prawdą, która cię wyzwala. Wyzwala od złudzeń, od wszelkich iluzji dotyczących nas samych, innych osób, zdarzeń, doświadczeń. Jakże często ojciec kłamstwa próbuje przedstawić nam zakłamaną rzeczywistość. Jezus, który jest prawdą, wyzwala nas od tego. „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy kto jest z prawdy słucha mojego głosu.” Te słowa wypowiedział pan Jezus do Piłata. Piłat w odpowiedzi zapytał: „Cóż to jest prawda?” A Chrystus już kilka godzin wcześniej dał odpowiedź Apostołom: „Ja jestem prawdą…”

Bez Jezusa nasze życie zawsze będzie „zakłamane”, bo pozbawione PRAWDY. Chcąc nie chcąc, będziemy otwierać furtki złemu, który upaja się kłamstwem. Tylko Chrystus może pokazać nam prawdę o nas samych. Prawdę, która zawsze wypływa ze źródła Bożego Miłosierdzia.

W tym fragmencie Ewangelii, Jezus także przypomina: „Ja jestem życiem…” Mówił już o tym wcześniej Marcie, siostrze Łazarza: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.” Trzeba nam prosić o łaskę wiary, że obietnica Mistrza jest wciąż aktualna. „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (…) Idę przecież przygotować wam miejsce.” Jezus obiecuje każdemu z nas życie wieczne. I to jest prawda, która powinna wyzwolić nas od wszelkiej trwogi, wlać w serce pokój.

Usłyszeliśmy podczas spotkania świadectwo dotyczące postawy kobiety, która mimo wielu bolesnych doświadczeń, potrafiła w radości przeżywać każdy dzień, gdyż zaufała obietnicy Pana. Prośmy Ducha Świętego, aby słowo Boże, które rozważamy i w nas obudziło pragnienie zaufania Jezusowi do końca.

 

Spotkanie wspólnoty 15.04.2016

Ewangelia według św. Jana  – J 6,5 2-59

Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.   Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

     Rozważając słowa Ewangelii według św. Jana, zwróciliśmy naszą uwagę na to, jak wielkim darem jest Eucharystia i jak wielka moc z niej płynie. Nieważne czy to najbardziej uroczysta Msza Święta z przepiękną oprawą liturgiczną, czy też recytowana Msza w dzień powszedni; czy są obecne na niej tłumy, czy tylko kilka osób. Bez względu na czas, miejsce i okoliczności Pan Jezus karmi nas Swoim Ciałem i poi nas Swoją Krwią. Nasz Pan w każdej Eucharystii przychodzi do nas z wielką mocą, aby uzdrowić nasze rany, uleczyć nasze choroby, uwolnić od wszelkiego zła. Daje nam tak wspaniały Dar, daje nam Siebie. Warto uzmysłowić sobie, że tego Pokarmu nie mogą przyjmować nawet aniołowie w niebie. A my choć grzeszni i niegodni, mamy możliwość posilać się nim każdego dnia.
 Po co to wszystko? „Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” Niby wszystko jasne…
… A jednak wciąż słyszalne jest echo pytania „Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?” Brak zaufania Panu rodzi wątpliwości, a te sprawiają, że dar Eucharystii jest niedoceniany. Gdyby było inaczej nasze kościoły pękałyby w szwach. Eucharystia przestałaby być tradycją czy obowiązkiem, a stałaby się drogocenną perłą, za którą oddaje się cały swój majątek.
Świadectwa które pojawiły się podczas spotkania, uzmysłowiły nam, jak ważne jest mówienie o tym, czego doświadczamy dzięki Eucharystii. Dawane przez nas świadectwo może wpłynąć na zmianę postawy osób, z którymi spotykamy się na co dzień. A wszystko po to, aby łaski, którymi  Pan Jezus obdarza nas w Eucharystii przynosiły obfity owoc w życiu każdego z nas.

Spotkanie wspólnoty 01.04.2016

Ewangelia według św. Jana  – J 21, 1 -14

 Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób:

Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: „Idę łowić ryby”. Odpowiedzieli mu: „Idziemy i my z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?”
Odpowiedzieli Mu: „Nie”.
On rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: „To jest Pan!” Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: „Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili”. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: „Chodźcie, posilcie się!” Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: „Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę.
To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

Trwając w radości ze Zmartwychwstania w piątek, w oktawie wielkanocnej, rozważaliśmy na spotkaniu fragment mówiący  o ukazaniu się Pana Jezusa nad Morzem Tyberiadzkim.  

       Apostołowie doświadczają kryzysu wiary. Nadzieje pokładane w Mistrzu rozbiły się o drzewo krzyża. Zostali sami zagubieni. Wracają więc do sytuacji sprzed ich powołania.

”Idę łowić ryby.” „ Idziemy i my z tobą.”. Sytuacji, która jest im dobrze znana i daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Powtarza się jednak stary scenariusz. Znów łowili całą noc i nic. Ani jednej ryby.  Jezus staje na brzegu i jak niegdyś, przed trzema laty, dzięki Jego słowu wyciągają sieć pełną wielkich ryb. Wszystko staje się jasne. „To jest Pan!”

     Jezus przychodzi i do naszej codzienności. Do tego co zwykłe, szare, co jest często naszym starym przyzwyczajeniem, sytuacją dającą złudne poczucie bezpieczeństwa. Pan jednak działa na Swój sposób, łamiąc nasze schematy, nasze plany, projekty, nasze widzimisię. Czy potrafię rozpoznać Jego działanie w moim życiu? Czy zauważam te znaki, którymi mówi do mnie? „Ja Jestem”  „Jestem przy Tobie w każdej chwili Twojego życia! I nieważne, że zawaliłeś, że życie swoje miałeś za Mnie oddać, a wyparłeś się tego, że Mnie znasz.”

Miłosierdzie Boże jest ogromne! Apostołowie zawiedli w najtrudniejszym momencie, a Jezus przychodzi i bardzo subtelnie przypomina im, że ich powołał i mają zadanie do wykonania. Nie czyni im wyrzutów: „Zawiedliście. Muszę znaleźć kogoś na wasze miejsce.”

 Ale daje im nadzieję: „Żyję i troszczę się o was”

A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę.

 Nie musisz się lękać Bracie, Siostro, bo to Słowo jest wciąż aktualne i tyczy się również Ciebie! Nawet jeśli zawaliłeś/zawaliłaś na całej linii. To dla Jezusa jest nieistotne, bo On właśnie CIEBIE wybrał! I w tym fragmencie Ewangelii o tym przypomina, zachęcając jednocześnie do współdziałania z Jego łaską. Nie traćmy więc czasu.

W piątek 8 kwietnia o godz. 19,30 msza wotywna ku czci Ducha Świętego oraz Posłanie za parafię, od godz. 19.00 koronka i modlitwa wstawiennicza.

Serdecznie zapraszamy

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.