Wspólnota "W mocy Ducha"

Święci jak Bóg

<div style="text-align: justify;"><a href="http://4.bp.blogspot.com/-QLnUTx8lgzo/VjSyH23Y32I/AAAAAAAAA_Y/vAbmKfeX-6o/s1600/DSCN0082.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"><img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-QLnUTx8lgzo/VjSyH23Y32I/AAAAAAAAA_Y/vAbmKfeX-6o/s200/DSCN0082.JPG" width="200" /></a><span style="background-color: white;"><b>Popatrzcie, jaka miloscia obdarzyl nas Ojciec: zostalismy nazwani dziecmi Bozymi: i rzeczywiscie nimi jestesmy. Swiat zas dlatego nas nie zna, ze nie poznal Jego. Umilowani, obecnie jestesmy dziecmi Bozymi, ale jeszcze sie nie ujawnilo, czym bedziemy. Wiemy, ze gdy sie objawi, bedziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Kazdy zas, kto poklada w Nim te nadzieje, uswieca sie, podobnie jak On jest swiety.</b></span></div><div class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Niestety stajemy sie swiadkami rosnacej fali chrzescijanstwa obrzedowego, religijnosci sztucznej, na pokaz, sprowadzanej jedynie do narodowo-katolickiej tradycji coraz czesciej laczonej z elementami kultury Zachodu. Chociazby dzisiejsze swieta, w czasie procesji po cmentarzach mozna zaobserwowac chrzescijan, ktorzy owszem sa na cmentarzu, ale bardziej niz modlitwa sa zajeci telefonem komorkowym. Niektorym z ochrzczonych uczniow Chrystusa zamiast z okazja do modlitwy za zmarlych i z zapalonym zniczem, znakiem zmartwychwstalego Chrystusa, bardziej niestety kojarza sie juz ze swieczka zapalana w dyni, bo to przeciez haloween. Juz nawet nie na plaszczyznie wiary, ale na plaszczyznie ogolnoludzkiej, dziwi mnie taka bezrozumna i naiwna fascynacja tego typu pseudokultura. Dziwia mnie rodzice, ktorzy ciesza sie widokiem swych pociech poprzebieranych za trupy, czarownice, jakies maszkary, usprawiedliwiajac sie dziecinnie, ze przeciez to tylko zabawa. Ani tajemnica zycia, ani tajemnica smierci czlowieka, nie moze stawac sie okazja do zabawy, po prostu nie moze. Tym bardziej w gronie wierzacych uczniow Chrystusa. Taka naiwna fascynacja, noszenie roznych ozdob satanistycznych, pierscieni Atlantow zapewniajacych niby dobra energie nie sa bez wplywu na nasze zycie. Noszac dany symbol, swiadczymy, kim jestesmy, do kogo nalezymy, co sie w naszym zyciu liczy. A przeciez my jestesmy naznaczeni krzyzem Chrystusa i do niego mamy nalezec, nikt inny nie moze byc wazniejszy w naszym zyciu, nawet w formie zabawy. I nikt nie moze powiedziec, ze jego ta sprawa nie dotyczy. Wszyscy jestesmy odpowiedzialni za siebie nawzajem '+' ks. Adam<o:p></o:p></div>

Przepraszamy, komentowanie jest niedostępne.

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.