Wspólnota "W mocy Ducha"

Słyszeć i słuchać

<div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"><a href="https://1.bp.blogspot.com/-fhMB8yd1Lmk/V8PqHB0wRzI/AAAAAAAABpc/hhnShrx8LxgyE9eDnYnBKO_WXon9-rg6QCLcB/s1600/WP_20150718_002.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"><img border="0" height="180" src="https://1.bp.blogspot.com/-fhMB8yd1Lmk/V8PqHB0wRzI/AAAAAAAABpc/hhnShrx8LxgyE9eDnYnBKO_WXon9-rg6QCLcB/s320/WP_20150718_002.jpg" width="320" /></a></div><div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><b>Herod kazal pochwycic Jana i zwiazanego trzymal w wiezieniu, z powodu Herodiady, zony brata swego Filipa, ktora wzial za zone. Jan bowiem wypominal Herodowi: Nie wolno ci miec zony twego brata. A Herodiada zawziela sie na niego i rada bylaby go zgladzic, lecz nie mogla. Herod bowiem czul lek przed Janem, znajac go jako meza prawego i swietego, i bral go w obrone. Ilekroc go poslyszal, odczuwal duzy niepokoj, a przeciez chetnie go sluchal. Otoz chwila sposobna nadeszla, kiedy Herod w dzien swoich urodzin wyprawil uczte swym dostojnikom, dowodcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy corka tej Herodiady weszla i tanczyla, spodobala sie Herodowi i wspolbiesiadnikom. Krol rzekl do dziewczecia: Pros mie, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiagl: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet polowe mojego krolestwa. Ona wyszla i zapytala swa matke: O co mam prosic? Ta odpowiedziala: O glowe Jana Chrzciciela. Natychmiast weszla z pospiechem do krola i prosila: Chce, zebys mi zaraz dal na misie glowe Jana Chrzciciela. A krol bardzo sie zasmucil, ale przez wzglad na przysiege i biesiadnikow nie chcial jej odmowic. Zaraz tez krol poslal kata i polecil przyniesc glowe jego. Ten poszedl, scial go w wiezieniu i przyniosl glowe jego na misie; dal ja dziewczeciu, a dziewcze dalo swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy sie o tym, przyszli, zabrali jego cialo i zlozyli je w grobie.</b><o:p></o:p></div><div class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Herod chetnie sluchal Jana Chrzciciela, ale to sluchanie niczego nie zmienialo. Mozna powiedziec, ze jedynie slyszal Jana. Slowo proroka budzilo w nim niepokoj, strach, ktoremu poddal sie przy pierwszej sposobnosci. Nie znalazl sily, by zmienic swoje postepowanie. Nie znalazl sily, by oprzec sie szantazowi niecnej konkubiny. Sluchal, ale nie slyszal; slyszal, ale nie posluchal. Dramat czlowieka. Z blogoslawienstwem '+' ks. Adam</div>

Przepraszamy, komentowanie jest niedostępne.

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.