Wspólnota "W mocy Ducha"

On jest

<div style="text-align: justify;"><a href="http://1.bp.blogspot.com/-kmmeeHZMHrY/Vquz4md-f-I/AAAAAAAABLg/-T86IbobO9I/s1600/IMGP1709.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"><img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-kmmeeHZMHrY/Vquz4md-f-I/AAAAAAAABLg/-T86IbobO9I/s200/IMGP1709.JPG" width="200" /></a><span style="background-color: white;"><b>Gdy zapadl wieczor owego dnia, rzekl do nich: Przeprawmy sie na druga strone. Zostawili wiec tlum, a Jego zabrali, tak jak byl w lodzi. Takze inne lodzie plynely z Nim. Naraz zerwal sie gwaltowny wicher. Fale bily w lodz, tak ze lodz juz sie napelniala. On zas spal w tyle lodzi na wezglowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cie to nie obchodzi, ze giniemy? On wstal, rozkazal wichrowi i rzekl do jeziora: Milcz, ucisz sie! Wicher sie uspokoil i nastala gleboka cisza. Wtedy rzekl do nich: Czemu tak bojazliwi jestescie? Jakze wam brak wiary? Oni zlekli sie bardzo i mowili jeden do drugiego: Kim wlasciwie On jest, ze nawet wicher i jezioro sa Mu posluszne?</b></span></div><div style="text-align: justify;"><span style="background-color: white;">Sam cud uciszenia burzy nie jest tak zdumiewajacy, jak wyrzut uczniow. Oczywiscie, latwo byloby teraz wylac cale wiadro oskarzen na ich glowy. Problem zaczyna sie wtedy, gdy w ich gronie odnajdzie sie samego siebie. Ilez to razy pytamy Boga, czy w ogole jest, czy wie, co robi, dlaczego nie zrobi czegos, i tak dalej, i tak wkolo. Cud byl potrzebny uczniom, jest potrzebny nam, nawet jesli za chwile powiemy: Panie, czy Cie to nie obchodzi. Jest szansa, ze przyjdzie zrozumienie, ze obudzi sie w nas swiadomosc: On jest - i to wystarczy '+' ks. Adam</span></div>

Przepraszamy, komentowanie jest niedostępne.

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy.