Wspólnota "W mocy Ducha"

Lekarz dla wszystkich

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Głos Pana jest potężny. Jedno ‚pójdź za Mną’ wystarczyło, aby celnik Mateusz zostawił wszystko. Zostawił swoje dotychczasowe życie, dostatek, nadzieje pokładane w świecie. Zrozumiał, że Bóg sam wystarczy. Co ciekawe, nie zachował Pana dla siebie. Pozapraszał celników, grzeszników, tych wszystkich, którzy potrzebowali pomocy boskiego Lekarza. Przyjmij i Ty dar obecności Pana i nie zachowuj Go dla siebie ‚+’ ks. Adam

Na gruncie miłości

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, mam ci coś do powiedzenia”. On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu”. „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?” Szymon odpowiedział: „Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował”. On zaś mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”. Potem, zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Do niej zaś rzekł: „Odpuszczone są twoje grzechy”. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?” On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.

W Golgocie Świętokrzyskiej padają słowa: łatwiej w Jezusa krzyż uwierzyć, niż w to, że zabić dał się za nas. Rzeczywiście miłość nadal nie jest kochana. Łatwiejsze są słowa, łatwiejsze nawet czyny, niż życie w prawdzie. Od pierwszego grzechu gniecie nas strach przed Bogiem, a ucieczka przed Nim wydaje się jedynym wyjściem. Kto nie kocha, pozostaje w lęku. Kto nie pozwoli się kochać, pozostanie zamknięty w kłamstwie. Jak żyć? Na gruncie miłości ‚+’ ks. Adam

Kto nie bierze…

Jako przedsmak i komentarz do jutrzejszej Ewangelii

Kto nie bierze…

Jako przedsmak i komentarz do jutrzejszej Ewangelii

Głód Bożej mądrości

Jezus powiedział do tłumów: „Z kim mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci przesiadujących na rynku, które głośno przymawiają jedne drugim: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie płakaliście”. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność”.

Nie myśl, że takie duchowe rozkapryszenie grozi tylko nielicznym i na pewno nie Tobie.Grozi każdemu, choćby z powodu pychy. To pycha każe nam sądzić, że sami wiemy najlepiej, czego nam potrzeba. Pan Bóg spełnia wtedy rolę jedynie wykonawcy naszych planów, zamierzeń i kaprysów. By się przed tym bronić, potrzebna jest mądrość. I to nie zwykły ludzki rozsądek, ale prawdziwa Boża mądrość, o którą trzeba pokornie prosić ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy