Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for Listopad, 2018

Andrzejkowe wróżby

A oto dla Ciebie ‚wróżba’ – obietnica Pana, z nią nic równać się nie może: Iz 49,16

W marzeniach

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

Czasem, z obawy przed zawodem, unikamy marzeń. Wolim pozostać na twardym gruncie, przynajmniej się nie sparzymy – tak sobie myślimy. A przecież życie bez marzeń może stać się nie do zniesienia. I może zamknąć nas na Pana. Bóg nigdy nie przekreśla naszych ludzkich marzeń. On je udoskonala, wypełnia, nadaje im konkret, by nie stały się ulotnymi mrzonkami, lecz by przekształciły się w wielkie pragnienia. Trzeba tylko natychmiast pójść za Panem ‚+’ ks. Adam

Żyje we mnie Chrystus

Na tegoroczny Adwent mamy przygotowany program formacyjny ‚Żyje we mnie Chrystus’. Tym razem przyzywamy szczególnej pomocy św. Pawła Apostoła. Na każdy dzień przygotowany jest fragment z listów pawłowych oraz zadanie do wykonania. Zapraszam do podjęcia tego programu. Zgłoszenia mailowo lub fb ‚+’ ks. Adam

Kiedy?

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

Nie jest ważne pytanie ‚kiedy?’, ale ‚co?’, a właściwie ‚kto?’. Na kogo czekamy? Kim jest dla nas Ten, który przychodzi? Co z tego, że będziemy znać datę, jeśli nie wykorzystamy czasu przygotowania. Jeśli prawdziwie czekamy na Pana, i jeśli wierzymy, że On jest Bogiem, to czas przestaje mieć znaczenie. Tęsknię za Panem, ale i tu mogę dla Niego żyć i pracować ‚+’ ks. Adam

Kiedy?

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą. Będzie to bowiem czas pomsty, aby się spełniło wszystko, co jest napisane. Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich zapędzą w niewolę między wszystkie narody. A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą. Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

Nie jest ważne pytanie ‚kiedy?’, ale ‚co?’, a właściwie ‚kto?’. Na kogo czekamy? Kim jest dla nas Ten, który przychodzi? Co z tego, że będziemy znać datę, jeśli nie wykorzystamy czasu przygotowania. Jeśli prawdziwie czekamy na Pana, i jeśli wierzymy, że On jest Bogiem, to czas przestaje mieć znaczenie. Tęsknię za Panem, ale i tu mogę dla Niego żyć i pracować ‚+’ ks. Adam

Nie spadnie włos

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”.

Będą was prześladować, ale włos z głowy wam nie spadnie. Jak to? Przecież nawet dzisiaj giną chrześcijanie. Włos z głowy wam nie spadnie? Życie nasz to coś znacznie więcej niż życie tu, na ziemi. Ocalamy życie, gdy wybieramy niebo. Świat jest dla nas tylko przystankiem w długiej podróży wieczności. Owszem, nie mamy szukać prześladowań, ale też nie musimy z lękiem przed nimi uciekać. Z Bogiem włos z głowy nam nie spadnie ‚+’ ks. Adam

Cały Twój

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki. I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.

Wrzucić więcej? Żyć więcej? To jest właśnie nasze zadanie. Łatwiej, oczywiście, zrobić tyle, ile człowiek musi, dać tyle, ile musi. Ale co zrobić, gdy nie można nawet tego? Jak dać więcej. Odpowiedź kryje się w sercu człowieka. Dajemy więcej, jeśli serce należy do Boga, bez żadnych utajonych małych druków. Po prostu: cały Twój ‚+’ ks. Adam

Czas nawiedzenia

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

Niezmiernie rzadko wspominają Ewangelie o płaczu Jezusa. Tym bardziej trzeba chwilę zatrzymać się nad nim. Czy płacz Pana jest uzasadniony? I to nad całym miastem? Widać pewną sprzeczność. Z jednej strony Jeruzalem nie rozpoznało czasu swojego nawiedzenia, ale z drugiej został on zakryty. Jak rozpoznać coś, co nie jest widoczne? Czy to w ogóle możliwe? Otóż, owo rozpoznanie jest możliwe tylko dzięki Jezusowi. Jeśli nie rozpoznajemy czasu, to dlatego, że nie znamy Pana, lub więcej, nie chcemy Go znać. I dlatego Jezus płacze. Człowiek, dla którego On umiera, nie chce Go znać, sam siebie skazując na zagładę ‚+’ ks. Adam

W działaniu

Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Zarabiajcie nimi, aż wrócę”. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dal pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min». Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami”. Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”. Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami”. Następny przyszedł i rzekł: „Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”. Do obecnych zaś rzekł: „Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”. Odpowiedzieli mu: ” Panie, ma już dziesięć min”. Powiadam wam: „Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”. Po tych słowach ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.

Strach potrafi zablokować najszczersze pragnienia. Zabiera nam wolność, czyniąc z nas ślepo żyjących niewolników. Strach przed konsekwencjami decyzji, postaw, myśli każe siedzieć w miejscu i czekać, aż się coś samo zrobi. Wszystkie umiejętności, talenty, dary nie mają szansy zakwitnąć w nas. Człowiek żyje, bo żyje. Ale po co? Trudno wyczuć. Jesteśmy wolni i dlatego możemy śmiało działać, nawet popełniając błędy ‚+’ ks. Adam

Sykomory

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

Różne tłumy i różne niskie wzrosty stają nam na drodze do Jezusa. Można siąść i płakać. Ale można też poszukać sykomory. To jest piękne w naszym życiu, że raz po raz Pan posadził nam na drodze sykomory. Wystarczy chcieć się wspiąć, na którąś z nich, by dojrzeć Pana, który koniecznie musi zatrzymać się w naszym domu. Nie musisz być gotowy, wystarczy, że chcesz ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy