Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for Sierpień, 2018

Oto mądrość

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”.

Przypowieść jasna. Zastosowanie się do niej – konieczne. Można ulec złudzeniu, że jest ponad ludzkie siły, zwłaszcza mając w świadomości swoje błędy i porażki. Ale ewangeliczna mądrość na szczęście nie wynika z ludzkich wysiłków. Jest darem Bożym. Znajduje ją ten, kto jej pragnie. Tym, o co najpierw trzeba zadbać jest nasze wewnętrzne pragnienie zakosztowania w Bożej mądrości. Pan wychodzi naprzeciw naszym ludzkim pragnieniom, przekształcając je i wypełniając. Oto mądrość ‚+’ ks. Adam

Czuwając na różne sposoby

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Parafrazując: czuwać – jak to łatwo powiedzieć? Może i nie łatwo, ale to bardziej za względu na nasze wyobrażenia o czuwaniu niż na samo czuwanie. Nie chodzi przecież o bieganie tam i z powrotem z wybałuszonymi oczami. Czuwanie ma się stać naszym stylem życia. A jaki ma być nasz styl życia? Jednym słowem – miłość. Kiedy kochamy, upodabniamy się do Boga i to wystarczy. A jak okazać miłość, to już Twoje zadanie ‚+’ ks. Adam

Odwaga życia w Prawdzie

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Nie wystarczy chętnie słuchać prawdy. Jeśli się jej nie ukocha, dobra z tego nie będzie. Herod chętnie słuchał Jana, ale jeszcze ostatecznie posłuchał świata. Bojąc się prawdy, nie mógł jej przyjąć. Jak nauka dla nas? Pan i do nas posyła Janów Chrzcicieli, którzy głoszą Prawdę. Jeśli ją przyjmiemy, wygrywamy. Jeśli się jej boimy, wchodzimy w spiralę zła. Pomódl się dzisiaj o serce otwarte na Prawdę i o odwagę życia według niej ‚+’ ks. Adam

Uzdrawianie wzroku wiary

Jezus przemówił tymi słowami: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta”.

Komarowa spostrzegawczość i wielbłądowa ślepota to dosyć częsta przypadłość wiary. Miłość własna potrafi wykrzywić człowiekowi wzrok. Na szczęście nie jest to przypadłość nieuleczalna. Pan pokazuje kierunek uzdrawiania. Zacznij od swojego wnętrza. Nie myśl nawet o sobie. Pomyśl o tym, czy Bóg jest dobrze przyjęty w Twoim sercu. O Nim myśl, o tym, by sprawić Mu przyjemność. Reszta sama przyjdzie ‚+’ ks. Adam

Rzecz o kogucie w nas

Jezus przemówił do tłumów i do swoich uczniów tymi słowami: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: „Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą”. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: „Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą”. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada”.

Nie myśl, że możesz odetchnąć z ulgą, bo nie jesteś faryzeuszem. Bo nie o samego człowieka tu chodzi, a o postawę. A postawa faryzejska siedzi pod skórą każdego z nas, niestety. Bajkowy kogut myślał, że swoim pianiem budzi słońce. Tak czasem my rozwijamy tę skłonność, delikatnie pisząc, by w sobie widzieć centrum wszechświata. I co robić z tym fantem? Dbać o pokorę, czyli o życie w prawdzie. Pomoże Ci codzienna lektura Pisma św. Możesz, na przykład zacząć od tego: Ga 4,21-31 ‚+’ ks. Adam

Prostota

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Nie tylko w samej scenie z Kany, ale w całym życiu Maryi ujawniała się Jej niezwykła prostota. Maryja przychodzi na wesele jako gość, ale nie siada za stołem jak królowa, choć ma do tego pełne prawo. Ma oczy i serce utkwione w drugim człowieku. Dlatego pierwsza zauważa: nie mają już wina. Nie tylko widzi, ale i wie, co zrobić: zróbcie wszystko, co wam powie. Niezwykła prostota – niezwykłe życie. Chcesz coś zmienić w sobie, w swoim życiu, zacznij od prostoty w słowie, w uśmiechu, w geście ‚+’ ks. Adam

Nie jesteś ‚Rabbi’

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Pogoń za zaszczytami, za docenieniem jest niemalże wrodzona. A Pan pokazuje, gdzie są prawdziwe zaszczyty. O naszej godności nie decydują, na szczęście, ludzkie opinie i sądy. Nasza godność pochodzi od Boga. On zechciał uczynić nas Swoimi dziećmi. Nie wycofuje się z tej decyzji, nawet gdy od Niego odchodzimy. Taka jest Jego miłość. A świadomość tego ma nas doprowadzić do Jego domu ‚+’ ks. Adam 

Bez naiwności

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: ” Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: ” Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” Odparł mu Jezus: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: „Widziałem cię pod drzewem figowym?” Zobaczysz jeszcze więcej niż to”. Potem powiedział do niego: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.

W pierwszym odruchu można ocenić Bartłomieja jako fochowego chłopaka. Nic bardziej mylnego. Nie był po prostu naiwny. Znał Pisma i im wierzył, nie ludzkim zauroczeniom. Co ciekawe, rozmowa z Jezusem rozwinęła w nim to, co już kiełkowało. I dlatego Bartłomiej oddał życie za Jezusa. Wiara nie może być naiwna, pędząca za każdym objawieniem. Od Pana ma pochodzić i do Niego prowadzić  ‚+’ ks. Adam

Bez wymówek

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: „Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.

Może zadziwić postawa króla. Zaprasza gości, a potem wygania. Ale na tym polega wolność. Miło robić, na co ma się ochotę, tak nam się przynajmniej wydaje. Ale wolność to nie samowola. Wolność to dar i zadanie. Jeśli decyduję się przyjąć zaproszenie na ucztę weselną, nie mogę iść w dresie. Obowiązuje weselna etykieta. Jeśli wybieram wiarę, nie mogę wyglądać jak świat. Obowiązuje swoista etykieta wiary. I nie ma żadnych wymówek ‚+’ ks. Adam

Bądź pozdrowiona

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

Królowanie Maryi, tak jak królowanie Jezusa, często jest rozumiane przez pryzmat władzy świata. A nasza wrodzona wręcz niechęć do rządzących przeradza się też w strach przed Bogiem. Królowanie Maryi ma swój głęboki sens w powyższej scenie. Maryja króluje, ponieważ zechciała służyć i w tej służbie nie uchyliła się przed niczym. Królowanie Maryi objawiała się w ubogiej stajence i w ucieczce do Egiptu, w bólu serca, gdy szukała Jezusa i chodzeniu za Nim, pod Krzyżem i w Wieczerniku. Bądź pozdrowiona, pełna łaski ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy