Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for Sierpień, 2018

Co dobrego, co świętego?

Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” Odpowiedział mu: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania”. Zapytał Go: „Które?” Jezus odpowiedział: „Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego”. Odrzekł Mu młodzieniec: „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Co dobrego czynić? Zbyt często zatrzymujemy się na samym dobru. Tymczasem naszym powołaniem nie jest dobro. Tak. Dobrze czytasz. Naszym powołaniem jest świętość, a to znacznie więcej niż dobro. Chcemy być dobrzy, ale niestety nie zawsze chcemy być święci. I dlatego nam też zdarza się to zasmucenie, któremu uległ ów młodzieniec. Wiara naprawdę jest dla odważnych ‚+’ ks. Adam

Jedyna droga

Jezus powiedział do Żydów: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?”. Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.

Słowa Jezusa nie są zwykłym zaproszeniem do częstej Komunii św. Pan mówi, że bez Niego nasze życie nie ma najmniejszego sensu. Jego Ciało wydane za nas, za nasze winy jest jedyną drogą do Nieba. Staramy się, próbujemy, wysilamy, a zapominamy o Tym, co najważniejsze. To Ciało Jezusa daje nam siłę, by żyć i to nie tylko tu, na ziemi, ale przede wszystkim w naszym Domu, w Niebie ‚+’ ks. Adam

Dziecięca ufność

Przynoszono do Jezusa dzieci, aby położył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: „Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie”. Położył na nie ręce i poszedł stamtąd.

W żydowskiej kulturze współczesnej ziemskiemu życiu Pana Jezusa dzieci nie zajmowały uwagi starszych. Był zwyczaj przynoszenia dzieci do proroków, Bożych mężów, by się za nie pomodlić. Skoro przyniesiono dzieci do Jezusa, to znaczy, że zobaczono w Nim męża Bożego. Zabrakło jednak wewnętrznej postawy serca. Jezus nie chce powrotu do starych zwyczajów. On je wypełnia i udoskonala. Chciał pobłogosławić dzieci, ale też postawił ich ufność za wzór. To znacznie więcej ‚+’ ks. Adam

Na drodze wolności

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”. Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan.

Gotowość do przebaczania siedemdziesiąt siedem razy zakłada, że samych okazji do przebaczania nie zabraknie. Nasze ludzkie relacje napięte są skazą grzechu. Troska o ich owocność musi stale wypełniać nasze serca. Przebaczenie jest wyrazem tej troski. Owszem, nie jest łatwym zadaniem, ale koniecznym na drodze do pełni wolności ‚+’ ks. Adam

Ku całości

Świątynia Boga w niebie się otwarła i Arka Jego Przymierza ukazała się w Jego świątyni.

Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty, ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów. Ogon jego zmiata trzecią część gwiazd z nieba i rzucił je na ziemię. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro tylko porodzi, pożreć jej Dziecko. I porodziła Syna – mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną. Dziecko jej zostało porwane do Boga i do Jego tronu. Niewiasta zaś zbiegła na pustynię, gdzie ma miejsce przygotowane przez Boga. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca”.

Prorocka wizja uczy nas, że zaczynamy żyć pełnią naszego życia, gdy otwieramy się na jego dwa wymiary: na duchowy, niebiański  i na cielesny, doczesny, ziemski. Skupienie się na jednym z nich jest zawsze jakimś zakłamaniem, które hamuje nasz rozwój i daje poczucie klęski. Nie da się żyć samą modlitwą, tak jak nie da się żyć samą pracą. Kto jest powołany do małżeństwa czy rodziny, nie może spędzić całego dnia w kościele, bo nie wypełni swojego powołania. Ale też zajęcie się codziennymi obowiązkami bez osadzenia ich na fundamencie wiary nigdy nie przyniesie owocu. W znalezieniu należytej równowagi pomaga nam dar pobożności. Ciekawie pisze o tym św. Franciszek Salezy: Bóg stwarzając świat, rozkazał roślinom przynosić owoc „każdej według swego rodzaju”. Podobnie też nakazuje chrześcijanom, żywym roślinom swego Kościoła, aby przynosili owoce pobożności odpowiednio do stanu i powołania. Inaczej rozwijać ma pobożność człowiek wyżej postawiony, inaczej rzemieślnik lub sługa, inaczej książę, inaczej wdowa, inaczej dziewica lub małżonka. Nawet i to nie wszystko. Trzeba jeszcze, aby każdy rozwijał pobożność odpowiednio do swych sił, zajęć i obowiązków. Otóż, pobożność, jeżeli jest prawdziwa i szczera, niczego nie rujnuje, ale wszystko udoskonala i dopełnia. Kiedy zaś przeszkadza i sprzeciwia się prawowitemu powołaniu lub stanowi, z pewnością jest fałszywa ‚+’ ks. Adam

Odnalezieni

Uczniowie przystąpili do Jezusa, pytając: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. A kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje. Baczcie, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych”.

Chyba nazbyt często zapominamy, że nasze chrześcijańskie życie to droga, a nie punkt. Mamy podjąć drogę, włożyć w nią swój trud, zaangażowanie, pragnienia. Oczekiwanie na magiczną zmianę jest bezcelowe. A Jezus podpowiada, co zrobić. Trzeba uczyć się dziecięcej ufności i prostoty. I warto zacząć od małych, zwykłych spraw. I to dzisiaj. Jezus już wyszedł nam na spotkanie, ale my też mamy pozwolić się odnaleźć ‚+’ ks. Adam

Jezusowy podatek

Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie”. I bardzo się zasmucili. Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: „Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?” Odpowiedział: „Tak”. Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: „Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?” Gdy Piotr powiedział: „Od obcych”, Jezus mu rzekł: „A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie”.

Podatek Jezusowy? Czym ‚płacisz’ za przynależność do Jezusa? Tak. Świat żąda od nas zapłaty, za to, że chcemy być jezusowi. I zobacz, że Pan się nie gorszy. Wręcz przeciwnie, każe Piotrowi zapłacić. Nie bój się Twojej zapłaty. Może coś tam stracisz, ale o wiele więcej zyskasz ‚+’ ks. Adam

W Panu

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

Zadziwiające jest to, że boimy się samotności, a robimy w zasadzie wszystko, by samotnym pozostać. Logika Bożej miłości znacznie przekracza nasze ludzkie rozumowanie i nie ma sensu wkładać ją w nasze ramy. Chcesz żyć, to nie bój się zostawić wszystkiego dla Jezusa. Nie bój się o jutro, o pracę, o rodzinę, o zdrowie, o samopoczucie. Naprawdę nie ma sensu. Żyj, ale w Panu ‚+’ ks. Adam

Więzi miłości

To mówi Pan: „Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana”.

Bóg pragnący człowieka? Zadziwiające. Ale tak jest. Bóg nie chce wchodzić z nami w byle jakie relacje. On tęskni za więziami miłości, niesamowicie intymnymi i wyjątkowymi, na wzór relacji małżeńskich. Bóg chce stanowić z nami jedno. Zaufać Panu, to uwierzyć Jego miłości ‚+’ ks. Adam

Droga na cud

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa.

Ile razy jesteś w stanie powiedzieć: ulituj się nade mną? W jeden raz jestem w stanie uwierzyć. Ale częściej? O to już znacznie trudniej. Mądrość owej poganki kryje się w jej wytrwałości i ufności. Zaufała, ale nie na jeden raz, tak ostentacyjnie. Zaufała i pozostała wierna swojemu wyborowi. A potem stała się świadkiem cudu. Czekasz na cud? Oto Twoja droga ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy