Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for Luty, 2018

Dowód Krzyża

Udając się do Jerozolimy, Jezus wziął osobno Dwunastu i w drodze rzekł do nich: „Oto idziemy do Jerozolimy: a tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom, aby został wyszydzony, ubiczowany i ukrzyżowany; a trzeciego dnia zmartwychwstanie”. Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?” Rzekła Mu: „Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie”. Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?” Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. On rzekł do nich: „Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował”. Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”.

Często nie wiemy, o co prosimy. Wydaje się nam, że wiemy, czego chcemy, co nam jest potrzebne, co trzeba zmienić, a dostrzegamy tylko jedną stronę medalu. Trudno zaufać, że Bóg wie lepiej. Trudno uwierzyć, że On o wszystko się zatroszczy. A jednak lepszego dowodu nie znajdziemy – tylko Jego Krzyż. I wszystko powinno stać się jasne ‚+’ ks. Adam

Do Ojca

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Posłuszeństwo jest najprostszą drogą do świętości. Angażuje ono całego człowieka: wolę, rozum, roztropność, pokorę. Nie jest łatwe, to prawda, ale jest możliwe do wypełnienia. Człowiek, który wie, do Kogo należy, nie będzie szukał tanich wymówek i usprawiedliwień. Po prostu pozostanie posłuszny, chociażby inni robili inaczej. Warto podjąć ten temat w Wielkim Poście, w swoich postanowieniach,w  praktykach pokutnych. I trzeba zrobić wszystko, by w Bogu odnaleźć Ojca ‚+’ ks. Adam

Na wzór Ojca

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Czy aby na pewno? Doskonałości światowej nie osiągniemy, z resztą nawet nie ma potrzeby. Doskonałość Boża zaś nie polega na perfekcjonizmie. Bóg udziela nam Siebie i to jest doskonałość. Przyjmując Go nie od razu wszystko robimy dobrze, ale od razu wiemy, co jest dobre ‚+’ ks. Adam 

Przemienieni miłością

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Góra Tabor niezmiennie przypomina nam tę prawdę, że Bóg jest miłością. I to jest największa tajemnica Góry Przemienienia. Chrystus umocnił swoich uczniów na czas wydarzeń od Wielkiego Czwartku, by się nie przestraszyli, by się nie zgorszyli krzyżem, by nie uciekli, ale by zobaczyli w krzyżu ołtarz miłości Boga, który swego jedynego Syna, Syna umiłowanego, wydaje za nas. Chrystus dopełnia niejako ofiarę zapoczątkowaną przez Abrahama i Izaaka. W ten sposób potwierdza, że wiara ma sens, wiara wolna, wiara bezgraniczna, wiara wbrew nadziei. I w ten sposób potwierdził, że jeżeli Bóg z nami, to któż przeciwko nam? W Chrystusie wszystko ma sens i nic nie jest nam w stanie zaszkodzić, nic nie jest nas w stanie zniszczyć. Przekleństwo Krzyża Chrystusa, dla nas staje się wybawieniem i nic, ani choroba, ani cierpienie, ani śmierć, ani żadne problemy nie są nas w stanie przygnieść, złamać, jeśli tylko trzymamy się Krzyża Chrystusa. Dla Boga nie ma nic niemożliwego ‚+’ ks. Adam

Nakazana miłość

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

Czy można komuś nakazać miłość? Zmusić zapewne nie, bo nie da się wejść w czyjąś wolę. I na pewno nie można nakazać uczuć i emocji. Na szczęście miłość to nie uczucia. Miłość zaczyna się w ludzkiej decyzji ‚chcę’. Nie ‚chce mi się’, ale ‚chcę, postanawiam’. Bóg daje nam przykazanie miłości nieprzyjaciół nie po to, by było miło i by wszyscy się lubili, ale po to, byśmy my stawali się wolni, byśmy stawali się coraz bardziej tym, kim powinniśmy się stawać. Nie mów więc, że nie umiesz, nie potrafisz kochać tego czy innego. Zastanów się, czy w ogóle chcesz ‚+’ ks. Adam

Człowiek od ‚więcej’

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza”.

Najczęściej skupiamy się na tym: ‚nic do niego/niej nie mam’. Wydawać by się mogło, że sprawa załatwiona. Ja się nie gniewam, ale zmuszać do niczego nie będę – niby wszystko w porządku. A jednak! Chrześcijanin to człowiek od ‚więcej’. A więcej, w tym przypadku, znaczy upewnić się, że ktoś inny nie ma nic przeciw nam. A jeśli ma, to trzeba to naprawić. I nie potrzebne są tu tłumaczenia, usprawiedliwienia, wyjaśnienia, kto bardziej, kto mniej. Idź i pojednaj się ze swoim bratem – więcej ‚+’ ks. Adam

Prawda o nas

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Może i powinna rozczulić ta Boża delikatność. Choć Jezus wszystko wie, chce słuchać człowieka. Chce z nim rozmawiać, tak jak rozmawiają zakochani. Pan nie potrzebuje naszych potwierdzeń, ocen, czy wniosków. A jednak pozwala na nie i z powodu swej miłości i dla naszego dobra. Wobec Bożych pytań nie można przejść obojętnie. A nasze odpowiedzi objawiają najpierw prawdę o nas samych ‚+’ ks. Adam

Na czas

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Czy myślisz, że aż tak bardzo różnimy się od ludzi tamtych czasów? Otóż nie! Mamy Słowo Boże, mamy sakramenty, mamy tysiące znaków i dowodów, a nadal szukamy, sami nie wiedząc czego. Bóg jest bardzo cierpliwy, ale ta cierpliwość ma dla nas, żyjących w tym świecie, swój czas. Czy zdążymy, zależy od nas ‚+’ ks. Adam

Na czas

Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Czy myślisz, że aż tak bardzo różnimy się od ludzi tamtych czasów? Otóż nie! Mamy Słowo Boże, mamy sakramenty, mamy tysiące znaków i dowodów, a nadal szukamy, sami nie wiedząc czego. Bóg jest bardzo cierpliwy, ale ta cierpliwość ma dla nas, żyjących w tym świecie, swój czas. Czy zdążymy, zależy od nas ‚+’ ks. Adam

Bez gadania

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień”.

Św. Teresa od Jezusa mówiła, że w modlitwie nie chodzi o to, by więcej mówić, ale by bardziej kochać. A kiedy się kocha, to można nic nie mówić a i tak powiedzieć wszystko. Czemu nie zastosować tego w naszej relacji z Panem? Czy naprawdę myślisz, że Bóg nie zna Twoich potrzeb, spraw, problemów? Czy myślisz, że On nie zatroszczy się o to, bez Twojego gadania? Owszem, Pan chce nas słuchać, ale chce słuchać naszej miłości. Miłość dobrze podpowie, co i kiedy trzeba powiedzieć ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy