Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for Styczeń, 2018

Tylko miłość

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: „Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?” I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony”. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Wywołać zdziwienie u Boga – bezcenne! Pod warunkiem, że byłoby to pozytywne zaskoczenie. Bóg nie oczekuje od nas cudów, bo On sam je czyni. Czeka na miłość. Bez rozważania za i przeciw. Miłość ufa, wierzy, ma nadzieję, pozostaje wierna. Ciężkie to czasem do udźwignięcia, ale niesamowicie owocne. Boimy się tego pierwszego kroku, ale jeśli zaryzykujemy, to następne stają się wręcz automatycznie proste. Warto spróbować, bo Miłość nie zawodzi ‚+’ ks. Adam

Przebudzenie

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął mojego płaszcza?” Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości”. Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: „Nie bój się, wierz tylko!” I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: „Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Misja Jezusa to w pierwszym rzędzie troska o nasze zbawienie. Ważne jest zdrowie, ważne jest szczęście, ważne jest spokojne życie, ale przecież cóż człowiek osiągnie, gdy zyska cały świat, a zgubi swoją duszę? Pan przychodzi, by obudzić nas wszystkich ze snu grzechu. Dziś każdy z nas ma usłyszeć: mówię ci wstań! Usłyszysz, zrozumiesz ‚+’ ks. Adam

Proporcje

Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!” Powiedział mu bowiem: „Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I zapytał go: „Jak ci na imię?” Odpowiedział Mu: „Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu”. I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: „Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść”. I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: „Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą”. Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili.

Chrześcijańska walka nie toczy się w wirtualnej przestrzeni. Demon wyrządza szkody nie tylko w sercu człowieka, ale także w otaczającym go świecie. Nie ma obawy, gdy świat przyjmujemy we właściwych proporcjach, gorzej, gdy stawiamy go na pierwszym miejscu. Gerazeńczycy postawili swoje świnie nad dobro swojego rodaka i nad swoje bezpieczeństwo. Żal stada warchlaków, a nie żal człowieka. Skąd my to znamy? Owszem, trzeba szanować cały świat, wszystko co stworzone, bo przecież pochodzi to od Boga, ale umiar przede wszystkim. I właściwe proporcje ‚+’ ks. Adam

Co to jest?

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego!” Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Dobra Nowina nie jest tylko jakąś nową nauką, zbiorem prawd, ale jest słowem z mocą, słowem, które zmienia człowieka i które czyni go zdolnym do podjęcia dojrzałej relacji z Bogiem, bo przynosi mu prawdziwą wolność. Tylko Pan ma moc uwolnienia nas z wszystkiego, co nas krępuje i pozwala nam żyć w wolności. Z resztą On sam w całym swoim życiu zachował to, co głosił. I pozostał wolny także na krzyżu, wtedy gdy zdawało się, że to już koniec, bo mówił wcześniej: nikt mi życia nie odbiera, ja sam oddaję je Ojcu w ofierze. I dlatego wolność jest tak atakowana przez złego ducha, dlatego jej obraz jest wypaczany. Bo gdy człowiek uwierzy, że wolność to nieograniczona samowola, to stawia siebie w miejsce Boga ‚+’ ks. Adam

Obudzić Boga

Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się!” Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!” Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: „Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

Ciekawie wygląda ów sen Jezusa. Fale biją w łódź, gwałtowny wicher porusza wszystkim, a Jezus śpi. Czy możliwy jest sen w takich warunkach? Czy nie jest to czasem swoisty egzamin dla uczniów? Wiara nie zapewnia rejsu po spokojnych wodach. I w naszym życiu fale, wichry oraz burze raz po raz dobijają się do naszej łodzi. Ponadto zdajemy się być opuszczeni przez wszystkich, nawet przez Boga. A właśnie w takim momencie Jezus czeka, by Go obudzić ‚+’ ks. Adam

Nie wie jak

Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Świat próbuje nam wmówić, że warte zachodu są tylko wielkie i efektowne sprawy. A przecież u źródeł nas, jako wspólnoty, leży coś, co świat nazywa głupstwem głoszenia Słowa. Królestwo Boże nie wchodzi w ramy znanych nam królestw tego świata. Moc Boga okazuje się w ludzkiej słabości. Ziarno kiełkuje i rośnie. Bóg działa dyskretnie i delikatnie, a równocześnie z wielką mocą ‚+’ ks. Adam

Kto uwierzy

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

Misja Jezusa nadal trwa. I na szczęście jest to taka misja, jakiej On chce. Ani skostniała, ani banalnie emocjonalna. Po prostu prawdziwa. Pan wciąż zachęca swój Kościół do odzierania się ze wszystkiego, co nie jest z Niego; z wyobrażeń, z ocen, z manipulacji. Jezus posyła nam swego Ducha, żebyśmy docierali do Prawdy i żebyśmy w niej żyli. Kto uwierzy… No właśnie, kto uwierzy? Z błogosławieństwem ‚+’ ks. Adam

Stać się ziemią żyzną

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej, na jeziorze, a cały tłum stał na brzegu jeziora. Nauczał ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno ziarno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na grunt skalisty, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i uschło, bo nie miało korzenia. Inne padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon, wschodząc i rosnąc; a przynosiły plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby „patrzyli uważnie, a nie widzieli, słuchali uważnie, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im odpuszczona wina””. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci, którzy są na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi Szatan i porywa słowo w nich zasiane. Podobnie zasiewem na gruncie skalistym są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Potem gdy nastanie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to ci, którzy wprawdzie słuchają słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że pozostaje bezowocne. Wreszcie zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.

W dłoniach Jezusa jesteśmy zarówno ziarnem jak i glebą. Pan zadbał o wszystko. Teraz kolej na nas. Od małego tęsknimy za wolnością, a gdy przychodzi, nie tak szybko przyjmujemy jej ciężar. Pan uczynił nas wolnymi, żebyśmy mogli nadawać sens i wartość naszemu działaniu. A często działamy tylko połowicznie. Chcemy ziarna, ale stajemy się dla niego skałą. Wołamy, by Siewca siał, a zwołujemy kruki, by wydziobały ziarno. Wybór zawsze należy do nas ‚+’ ks. Adam

Rodzina Jezusa

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką”.

Słowo Jezusa nie jest zwykłym nośnikiem treści. To to samo Słowo, którym Bóg stworzył świat. To to samo Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami. Jezus nie robi jakiejś grzecznościowej uwagi. On naprawdę czyni swoimi krewnymi tych, którzy chcą pełnić wolę Ojca. Być może czasem żałujemy, że nie mogliśmy żyć w czasach Jezusa, dotknąć Go, posłuchać, porozmawiać z Nim. Dzisiaj Pan daje nam znacznie więcej. Daje nam szansę stania się Jego rodziną. Prawdziwie i rzeczywiście ‚+’ ks. Adam

Do nowości

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”.

Niesamowicie przyjąć myślenie nowego człowieka. Nie jest to możliwe bez Bożej mocy. Nie tyle więc trzeba się starać, ile pragnąć. Nie zadowalaj się błahym ‚chcę’. Musi to być Twoje wewnętrzne pragnienie, wielka tęsknota, połączona z wiarą, że właśnie tego Ci trzeba – stawać się nowym człowiekiem. Dlaczego tak trudno to zrozumieć? Ponieważ wciąż rządzi w nas stary człowiek, który nie chce pozbyć się swojej władzy. Tylko cierpliwe i systematyczne działanie może przynieść dobry owoc ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy