Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for Styczeń, 2018

Dobry początek

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

Samo chodzenie z tłumem nic nie da. Tłumy cisnęły się do Pana i tłumy wołały: ukrzyżuj! Ważna jest świadomość, za Kim się chodzi. Każde powołanie jest jezusowym: pójdź za Mną. Nie da się tego wykonać bez odkrycia Jezusa. I to nie jako Boga tradycji, ale jako Boga żywego, zmartwychwstałego i żyjącego na wieki. Chodzenie za Jezusem może nas doprowadzić do takiego doświadczenia, ale to dopiero początek ‚+’ ks. Adam

Tylko dobro

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? „ Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Odpowiedź wydaje się wręcz automatycznie łatwa. Uczynić coś dobrego czy złego? Niby wszystko jasne, ale dlaczego zatem Pan Jezus zadaje to pytanie? Po co pytanie, które wręcz zawiera w sobie odpowiedź? No właśnie, czy na pewno zawiera? Pytanie Pana odwołuje się do naszej wolności. Nie prawo jest nakazem, ale dobro. Według dobra mamy postępować, a nie według litery. I nie ma tu półśrodków w stylu: cel uświęca środki, mniejsze zło. Tylko dobro, bo Bóg przynosi tylko dobro ‚+’ ks. Adam

Ku wolności

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”. I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.

Człowiek goni za wolnością, ale nie za bardzo ją rozumie, a tym samym nie za dobrze ją przeżywa. Potrzeba wielkiej wolności, by w przykazaniach dostrzec miłującą rękę Boga, a nie sznur na szyi. Niewolnik tego nie dostrzeże. Dlaczego wolność jest trudna? Bo wymaga używania rozumu. Tak właśnie! Wbrew pozorom, wcale nie tak łatwo zgadzamy się na odpowiedzialność wolności. Bo łatwiej jest zrobić to, co jest nakazane, a wszelką odpowiedzialność zrzucić na innych niż samemu podejmować konsekwentne decyzje. Wolność rządzi ‚+’ ks. Adam

W stronę Boga

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: „Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?” Jezus im odpowiedział: „Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków”.

Chyba nie ma nic gorszego niż wieczne niezadowolenie. Cokolwiek by się nie wydarzyło, to i tak znajdzie się powód do marudzenia. A jeśli tak, to święty Boże nie pomoże. Można osiągnąć naprawdę wiele, ale trzeba zdobyć się na minimalny wysiłek spojrzenia na Boga. Bez tego nie będzie nic ‚+’ ks. Adam

Razem

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy: Chrystusa. i przyprowadził go do Jezusa. A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: „Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas” – to znaczy: Piotr.

Nie zbawimy się w pojedynkę. I nie myśl od razu o obowiązku czy o odpowiedzialności. To nasz przywilej, że możemy razem wzrastać w Panu. On daje siłę, daje umiejętności, daje talenty, ale przede wszystkim daje nam innych ludzi, przy których my stajemy się bardziej sobą. To niesamowite, że w każdym środowisku możemy odnaleźć pokrewną duszę. Pomyśl o tym, że Ty też możesz stać się dla kogoś darem ‚+’ ks. Adam

Wzrok miłości

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Wzrok Boga to wzrok nieustannej szansy. Choć próbujemy grać osiłków, superbohaterów, prawdy nie zmienimy. Z resztą nie ma potrzeby. To co nazywamy prawdą, najczęściej bywa tylko jej wycinkiem. Bóg patrzy z miłością. I o tym zapominamy. Wierzymy w srogość, w surowość, w pamiętliwość, a ciężko uwierzyć w miłość. Zadziwiające! Nie my sami jesteśmy do końca winni. Działa nieprzyjaciel, który nie szczędzi zatrutych sił, by zwyciężać na różnych bitewkach, świadom, że wojna już dawno przegrana ‚+’ ks. Adam

Zgorszeni miłosierdziem

Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

Szemranie nie jest zarezerwowane jedynie dla faryzeuszów. Ten kwas próbuje się wcisnąć także we wspólnotę Kościoła. Wiadomo, że różne ludzkie słabości będą dawały znać o sobie. I tym nawet nie trzeba się gorszyć. O wiele bardziej trzeba uważać na pychę, która każe zapomnieć o innych i siebie stawiać w centrum. Z tej to właśnie przyczyny uczeni w Piśmie zgorszyli się Bożym miłosierdziem. Przed czymś takim trzeba bronić rękami i nogami ‚+’ ks. Adam

Wola miłości

Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: Chcę, bądź oczyszczony! Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony. Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich. Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Ten tekst niesamowicie potwierdza hojność Boga i objawia Jego wolę. A Jego wolą nie jest to, co nam się wydaje, że jest, tylko to, co jest. Bóg naprawdę chce naszego szczęścia. I to nie tylko w tym wymiarze wiecznym. Jemu zależy nam tym, by życie już tu na ziemi stało się przedsmakiem życia w Jego bliskości. Dlatego dał nam ten piękny świat. Dlatego wciąż czuwa nad nami. Dlatego wciąż nas odnawia. To jest to Boże ‚chcę’. Niezmienna wola miłości i szczęścia ‚+’ ks. Adam

Wszyscy Cię szukają

Zaraz po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Wszyscy Cię szukają – to chyba miód na Boże uszy. Chyba – chyba nie. Na pewno nie w tym kontekście. Szukają siebie, szukają znaków, szukają marzeń, ale nie Boga. I niestety może się to przydarzyć także nam. Życie to nieustanna walka. I dlatego nie można odpuścić nawet na chwilę. Zwycięstwo kosztuje. Na pewno nie zleci nam z góry w magiczny sposób. Owszem, jest nam dane przez Pana, ale Jego dar to zarazem zadanie ‚+’ ks. Adam

Słowo z mocą

W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

Nauka z mocą nie jest wspomnieniem przeszłości. Dziś, gdy czyta się Słowo Boże, to ono jest Słowem Bożym. To Słowo stworzyło świat i to samo Słowo zmienia nas. Dlaczego tak trudno tego doświadczyć? Bo częściej ufamy swoim słowom, niż Słowu Boga. Niby wierzymy, ale… Niby tak, ale… A wiara nie jest na niby. Słowo Boga nie jest słowem na niby. Świadomość tego, to dobry początek ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy