Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for 21 listopada 2017

Recommendations On ESSAY FORMATTING

Recommendations On ESSAY FORMATTING Makes no difference at regardless of which point you may be of essay composing, or tasks, or composing a college dissertation but should homework be banned keep in mind essay set up is among the vital and necessary section.http://3monkswriting.com/homework/ When the formatting to your publishing portion is performed in line with […]

Greetings

This is my first post

Jak sykomora

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Warto zwrócić uwagę na sykomorę. Po co w ogóle o niej wspominać? Zacheusz mógł się wspiąć równie dobrze na inne drzewo. Sykomora to dzika odmiana figowca. Jej owoce, jeśli wcześniej nie są nacięte, mają gorzki, nie nadający się do spożycia, owoc. Po nacięciu tracą swoją gorycz i stają się całkiem przyjemne w smaku. Zacheusz na sykomorze. Czyż to nie wspaniała metafora naszego życia?! Jesteśmy kwaśni i gorzcy bez Boga. Dopiero nacięci przez Niego wydajemy dobry owoc. Wiadomo, to nacięcie sprawia ból, ale efekt końcowy jest zaskakujący ‚+’ ks. Adam

Jak sykomora

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Warto zwrócić uwagę na sykomorę. Po co w ogóle o niej wspominać? Zacheusz mógł się wspiąć równie dobrze na inne drzewo. Sykomora to dzika odmiana figowca. Jej owoce, jeśli wcześniej nie są nacięte, mają gorzki, nie nadający się do spożycia, owoc. Po nacięciu tracą swoją gorycz i stają się całkiem przyjemne w smaku. Zacheusz na sykomorze. Czyż to nie wspaniała metafora naszego życia?! Jesteśmy kwaśni i gorzcy bez Boga. Dopiero nacięci przez Niego wydajemy dobry owoc. Wiadomo, to nacięcie sprawia ból, ale efekt końcowy jest zaskakujący ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy