Wspólnota "W mocy Ducha"

Archive for 5 lutego 2017

Prawdziwy smak soli

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Chrystus nazywa chrześcijan „solą dla ziemi” oraz „światłem dla świata”. Właściwie brzmi to bardziej jak nakaz i zadanie niż jak zachęta lub propozycja. Wydaje się jednak, iż my dzisiaj powyższe słowa Jezusa rozumiemy jako ewentualną propozycję dla siebie i to niezbyt zobowiązującą. Albo widzimy je jako życzenie, by kiedyś (kiedy?) być ową solą i światłem. W końcu widzimy te słowa Jezusa jako Jego pochwałę, że jesteśmy niejako ustanowieni przez Niego solą i światłem. W konsekwencji czerpiemy satysfakcję, spełnienie, a nawet poczucie dumy z samego faktu bycia chrześcijaninem, a nie z tego, że faktycznie coś robimy. Jak zatem wypełnić ten nakaz Chrystusa, by nie nadawać się tylko na wyrzucenie? Przede wszystkim mamy zachować świadomość, że smak soli, czy blask światła nie pochodzą od nas samych. Tyle w nas smaku, tyle w nas światła, na ile sami czerpiemy z Boga. Tylko Jezus jest prawdziwą światłością świata, dającą światło tym, którzy je przyjmują, jak powie św. Jan: w Nim było życie, a życie było światłością ludzi. Także pierwsze słowa, jakie w Biblii wypowiada Bóg to właśnie wezwanie: niech stanie się światłość. Tylko Bóg rozprasza ciemności świata, ciemności grzechu, zła i lęku, sprawiając, że także my możemy mieć udział w Jego świetle, także nasze życie może stawać się przekazywaniem Bożego światła, Bożego smaku ‚+’ ks. Adam

Prawdziwy smak soli

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Chrystus nazywa chrześcijan „solą dla ziemi” oraz „światłem dla świata”. Właściwie brzmi to bardziej jak nakaz i zadanie niż jak zachęta lub propozycja. Wydaje się jednak, iż my dzisiaj powyższe słowa Jezusa rozumiemy jako ewentualną propozycję dla siebie i to niezbyt zobowiązującą. Albo widzimy je jako życzenie, by kiedyś (kiedy?) być ową solą i światłem. W końcu widzimy te słowa Jezusa jako Jego pochwałę, że jesteśmy niejako ustanowieni przez Niego solą i światłem. W konsekwencji czerpiemy satysfakcję, spełnienie, a nawet poczucie dumy z samego faktu bycia chrześcijaninem, a nie z tego, że faktycznie coś robimy. Jak zatem wypełnić ten nakaz Chrystusa, by nie nadawać się tylko na wyrzucenie? Przede wszystkim mamy zachować świadomość, że smak soli, czy blask światła nie pochodzą od nas samych. Tyle w nas smaku, tyle w nas światła, na ile sami czerpiemy z Boga. Tylko Jezus jest prawdziwą światłością świata, dającą światło tym, którzy je przyjmują, jak powie św. Jan: w Nim było życie, a życie było światłością ludzi. Także pierwsze słowa, jakie w Biblii wypowiada Bóg to właśnie wezwanie: niech stanie się światłość. Tylko Bóg rozprasza ciemności świata, ciemności grzechu, zła i lęku, sprawiając, że także my możemy mieć udział w Jego świetle, także nasze życie może stawać się przekazywaniem Bożego światła, Bożego smaku ‚+’ ks. Adam

Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy